Co się stało z moją córcią,gdzie jest moja grzeczna żabcia.Moje dziecko zmieniło się o 360 stopni.Myślałam że to jednorazowy atak histerii ale ta sytuacja jest codziennie. Ostatnio byłam u brata ta wpadła w taką histerię,prawie godzinę leżała na podłodze i płakała.W końcu nie wytrzymałam i wróciliśmy do domu a ona wielce na mnie obrażona.Do godziny 22 leżała w łóżku bez słowa,aż wstała z płaczem i przeprosiła.Pomyślałam że nasza rozmowa przyniosła efekt będzie ok.Ale gdzie tam.Będąc w biedronie znowu płacz i obraza nie chciała wyjść ze sklepu,bo mama płatków jej nie kupiła.Moje tłumaczenia że ma w domu 2 całe paczki jak zje to kupimy nowe nic nie dały.W końcu kolega ją wystraszył że ja zabierze to leciała do domu z płaczem.Dziś też w trakcie powrotu z przedszkola płacz,krzyk bo coś jej się tam nie spodobało.Normalnie zaczęło się we mnie gotować.Już nie ma pomysłu jak jej to przetłumaczyć co zrobić żeby przestała,że tak nie powinna się zachowywać.Oliwia jest rozumną dziewczynką wcześniej miała gorsze dni ale nie robiła takich scen.Normalnie nie wiem co w nią wstąpiło.Kurcze może macie pomysły jak z nią postąpić.
środa, 13 listopada 2013
wtorek, 5 listopada 2013
:-)
Mała zdrowa jupi nie wiem co to był za wirus czy co ale na szczęście przeszło więc jutro do przedszkola.Od wczorajszego rannego wymiotowania zero objawów a zwłaszcza gorączki cieszę się i obyło się bez wizyty u lekarza.A dziś moje dziecko przeszło samą siebie.Wstałam rano poszłam do łazienki i słyszę jak córa się drze ,lecę a ona że jak ja mogłam ją samą zostawić.Przez godzinę płakała wielce obrażona a ja myślałam że wyjdę z siebie.no ale w końcu się uspokoiła i na razie jest grzeczna.Normalnie mam córcie mamusi,pójdzie na godzinę do kuzynki i wraca bo się stęskniła za mamusią.Z nikim na dłużej nie zostanie,wszędzie z mamą.A teraz siedzi w pokoju z Majką i śpiewają piosenki z przedszkola.Lubię słuchać jak one tak śpiewają.
Coś mnie wzięło na wspomnienie lata
A jeszcze trochę i będzie tak
Oliwia już nie może doczekać się śniegu.
poniedziałek, 4 listopada 2013
AKTUALNOŚCI
Dawno nic nie pisałam,a trochę się działo u nas.12 pażdziernika byliśmy na weselu.To była pierwsza tego typu impreza dla Oliwki.Na samym początku chciała od razu do domu,za dużo obcych ludzi,głośna muzyka,ale jak zaczęliśmy tańce to córa zadowolona.Dobrze że była dziewczynka młodsza od niej o rok to miała z kim wariować.Myślałam że i tak dłużej wytrzyma a ona już po 22 chciała do domku.Mieliśmy ten plus że państwo młodzi pochodzili z miast oddalonego od Stegny o 20 km i tam odbyła się ceremonia ślubna a samo wesele było w Stegnie.Byłam ugadana z mamą ze jak mała będzie chciała do domu to ją przywiozę i mama z nią będzie spała.Oczywiście musiałam Oliwi to wcześniej wytłumaczyć że będzie spała z babusią.I dzięki temu że ją wcześniej przygotowałam to obyło się bez płaczu a mama z tatą mogli balować do rana.Impreza skończyła się po 5 i mąż chciał wracać do domu jednak od samego ośrodka do nas do domu to ponad 2 km,więc go przekonałam żebyśmy zostali na noc tym bardziej że każdy gość miał pokój do dyspozycji.oczywiście rano tel że mała za mną płacze więc zadzwoniłam po kuzynkę przyjechała po mnie.Szybka kąpiel,przebranie się i na 12 powrót na poprawiny.
22 pazdziernika korzystając z tego że Oliwka nie choruje udaliśmy się do ośrodka na szczepienie.Oj jaki był płacz ale mamy to już za sobą.Oczywiście po szczepieniu musiał być efekt poszczepienny lekko podwyższona temperatura,biegunka i wymioty ale jak szybko się pojawiły tak szybko przeszły.Mała nie dała sobie zdjąć plasterków po szczepieniu przez kilka dni no ale one już były takie brudne że wstyd,więc mama podczas kąpieli myk i ściągnęła.Oczywiście krzyk i pisk jak ja mogłam jej je ściągnąć.
A teraz dopadł małą jakiś wirus,od soboty wysoka gorączka,którą ciężko było zbić, innych objawów takich jak katar kaszel brak,dziś nad ranem zwymiotowała i jest jej lepiej.Gorączka przeszła i wrócił apetyt bo wczoraj nic nie jadła.mam nadzieje że dziś będzie już dobrze bo jak nie to jutro do lekarza.
22 pazdziernika korzystając z tego że Oliwka nie choruje udaliśmy się do ośrodka na szczepienie.Oj jaki był płacz ale mamy to już za sobą.Oczywiście po szczepieniu musiał być efekt poszczepienny lekko podwyższona temperatura,biegunka i wymioty ale jak szybko się pojawiły tak szybko przeszły.Mała nie dała sobie zdjąć plasterków po szczepieniu przez kilka dni no ale one już były takie brudne że wstyd,więc mama podczas kąpieli myk i ściągnęła.Oczywiście krzyk i pisk jak ja mogłam jej je ściągnąć.
A teraz dopadł małą jakiś wirus,od soboty wysoka gorączka,którą ciężko było zbić, innych objawów takich jak katar kaszel brak,dziś nad ranem zwymiotowała i jest jej lepiej.Gorączka przeszła i wrócił apetyt bo wczoraj nic nie jadła.mam nadzieje że dziś będzie już dobrze bo jak nie to jutro do lekarza.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


